środa, 7 grudnia 2011

Lotnik Weaver

fot. Łukasz Capar

-Przygotujcie się na wysokie loty - zapewniał jeszcze przed przyjazdem do Słupska David Weaver. I obietnicę spełnił, choć patrząc na to, co już zdołał pokazać, boję się o kolejne mecze w jego wykonaniu. Tak, boję.

fot. Łukasz Chyrek

Weaver zawodził od początku sezonu. Miał swoje przebłyski, jednak to było za mało, jak na zespół aspirujący do - przynajmniej - półfinałów ligi. Wielu wysyłało go już do domu, byli jednak i tacy, którzy obstawali w swoich przekonaniach, by koszykarzowi dać czas. Pamiętacie progres formy Bryana Davisa? Facet do Słupka przyjechał cienki jak dupa węża, a wyjechał z tytułem MVP małego finału Tauron Basket Ligi. Wracając zaś do Weavera... Ja zaliczałem się do grupy, która nie dawała mu większych szans, która nie wierzyła w to, że Amerykanin przełamie się i będzie zachwycał nas wszystkich swoją grą. Przyznaję. Jednak ostatnie mecze pokazały, że z Weavera może być gość. Co prawda w obronie wygląda jeszcze mizernie, nawet bardzo, ale to co wyprawia w ataku, to jak efektowną prezentuje koszykówkę, to jak jest pewien swoich umiejętności i to, z jaką werwą, zapałem i lekkością wsadza piłkę do kosza - mistrzostwo świata.

fot. Łukasz Capar

W zeszłym sezonie Czarni mieli Bennermana, którego wszyscy żałowali, że już nie będzie cieszył oka swoimi nieprawdopodobnymi wsadami. Dziś mamy jednak Weavera, chyba najlepszego obecnie, podobnie jak Bennerman w minionych rozgrywkach, lotnika w lidze. Środkowy Energi Czarnych w przeciągu pierwszej rundy sezonu zasadniczego TBL zdołał już przynajmniej kilkadziesiąt razy wykonać ewolucje nad koszem, z czego przynajmniej kilkanaście z nich zafundował kibicom w dwóch ostatnich spotkaniach energetyków - z ŁKS Łódź i Siarką Tarnobrzeg. Wiele z tych ewolucji spokojnie nadawałoby się do NBA. Zresztą taką "słupską" najlepszą ligę świata mieliśmy w hali Gryfia w niedzielę. Prawdziwy koszykarski spektakl. Efektywność połączona z efektywnością, czyli to, co kibice kochają najbardziej. A wracając do tego, co pisałem tytułem wstępu. A pisałem, że boję się kolejnych meczów w wykonaniu Weavera. I wcale nie chodzi mi o ewentualny spadek formy Amerykanina, a wciąż oto samo - jego ewolucje nad koszem.

fot. Łukasz Capar

fot. Łukasz Capar

W niedzielę myślałem, że padnę na zawał serca. Poważnie. Mimo że wsady Weavera są niezwykle efektowne, to jednak w moim przekonaniu część z nich (mała, ale jednak) wygląda na niebezpieczne. Nie potrafię nawet wytłumaczyć dlaczego. Widok kilkumetrowego lotu (3-4) mimo że zachwyca, to jednak mnie osobiście obawia. Może ze względu na takie obrazki...






Weaver w ostatnich meczach słupskiego klubu nie tylko zachwyca swoją efektownością, ale i jest czołowym graczem Czarnych Panter. Nie pisząc, że najlepszym. Oto statystycznie jego pięć ostatnich rozegranych spotkań w Tauron Basket Lidze:

13 listopad 2011r: Energa Czarni - Zastal 67:72
Weaver - 22 punkty, 10 zbiórek, EVAL 26

19 listopad 2011r.: Energa Czarni - PGE Turów 61:60
Weaver - 19 punktów, 6 zbiórek, 3 przechwyty, EVAL 25

26 listopad 2011r: Energa Czarni - AZS Koszalin 84:82
Weaver - 2 punkty, EVAL 0

30 listopad 2011r: Energa Czarni - ŁKS Łódź 87:61
Weaver - 11 punktów, 2 zbiórki, EVAL 14

4 grudnia 2011r: Energa Czarni - Siarka Tarnobrzeg 103:75
Weaver - 23 punkty, 7 zbiórek, 3 asysty, EVAL 28


Także: David - did not slow down the pace. We look forward to more!

wtorek, 6 grudnia 2011

Plebiscyt: "Koszykarska rózga roku" - KONKURS i NOMINACJE

Koniec 2011 roku zbliża się wielkimi krokami. Dziś zaś mamy Mikołajki. A jak powszechnie wiadomo, święto to kojarzy się z wzajemnym obdarowywaniem się. Jednak ten, kto na prezent nie zasłużył, dostaje przysłowiową rózgę. I tak oto zapraszam do wzięcia udziału w małym plebiscycie bloga, na "Koszykarską rózgę roku". Kto ją otrzyma, to zależy tylko od Was i od Waszych głosów. Jednak to nie wszystko. Można nie tylko głosować, ale i swoje głosy uzasadniać. Te najlepsze będą cyklicznie publikowane na blogu, a uzasadnienie najlepsze z najlepszych zostanie nagrodzone. Swoje propozycje przesyłajcie na adres koszykowkazyc@gmail.com Rozstrzygnięcia 22 grudnia. Głosować można do północy dnia poprzedniego (patrz ankieta u góry bloga). A oto nominacje:

ASSECO PROKOM GDYNIA - za szlachecki przywilej; zwolnienie z sezonu zasadniczego PLK
Grają w Eurolidze i prywatnej VTB, by do rodzimych rozgrywek wkroczyć dopiero w ich decydującej fazie. To nie tylko zagranie nie-fair wobec pozostałych klubów Tauron Basket Ligi, ale przede wszystkim wobec kibiców koszykówki w naszym kraju. Upraszczając - gdyński klub wypiął się na polską koszykówkę, mając w tym wszystkim poparcie władz PLK. Jednym słowem - frajerstwo.

MARCIN GORTAT - za brak gry w reprezentacji Polski
Kosmiczna cena ubezpieczenia, jakie miał zapłacić za grę Gortata Polski Związek Koszykówki spowodowała (związek nie zapłacił), że nasz najlepszy koszykarz nie zagrał z orzełkiem na piersi na tegorocznym EuroBaskecie. Gortat nie wydawał się tym faktem zaniepokojony, ba - nawet nie walczył oto, by w reprezentacji móc zagrać. Wielu uważa, iż cała sprawa z (ogromnym!) ubezpieczaniem Polaka była tylko przystawką do tego, by nasz jedynak w NBA w kadrze grać nie musiał. Powód? Po prostu występować w niej nie chciał. Jak było naprawdę, tego się chyba nigdy nie dowiemy, jednak fakt jest taki, iż wiele innych reprezentacji narodowych za swoich najlepszych graczy (gwiazdy NBA) płaciło sumy przynajmniej kilkakrotnie niższe, jakie PZKosz miało zapłacić za Gortata. Dziwne było jednak, kiedy zawodnik za kilka tygodni zagrał w pożegnalnym meczu Andrzeja Pluty. I nikt się wówczas o ewentualny uraz gracza nie martwił.

SĘDZIOWIE MECZU O SUPERPUCHAR POLSKI 2011 - za karygodną pomyłkę; bezpodstawne zaliczenie punktów
Karygodna pomyłka trójki arbitrów - Grzegorz Ziemblicki, Marek Ćmikiewicz, Dariusz Zapolski - którzy bezpodstawnie zaliczyli Polpharmie w meczu przeciwko Asseco Prokomowi punkty, których nie było. Były za to protesty, po których sędziowie wraz z komisarzem zawodów zostali zawieszeni przez Wydział Sędziowski-Komisarski PLK.

WŁADZE PLK - za "sprawiedliwe" niedopuszczenie Polonii Warszawa do gry w PLK
Nominacja nie za karygodne zwolnienie Asseco Prokomu z rundy zasadniczej sezonu TBL (za to został już nominowany Prokom), a za niedopuszczenie do rozgrywek Polonii Warszawa. Klubu z wielkim koszykarskimi tradycjami. Klubu, który wychował rzeszę znakomitych zawodników. Klubu, który wręcz błagał o dopuszczenie do gry w PLK. Władze ligi były jednak nie ugięte. Przesądziły długi stołecznej ekipy. Mimo to, za Polonią wstawili się kibice, jak i niemal wszystkie pozostałe drużyny ekstraklasy koszykarzy. Zarząd natomiast wciąż pozostawał przy swojej decyzji. Upraszczając - nominacja za sprawiedliwość, jaka panuje w PLK: Prokomowi idziemy na rękę, innym już jednak nie.

MIASTO WARSZAWA - za brak wkładu w koszykówkę
Reklamują się, jako stolica polskiej koszykówki. Tym czasem sytuacja grającej obecnie w PLK Politechniki Warszawskiej jest fatalna. Zespół stoi nad przepaścią, a przecież jeden stołeczny klub już "upadł". Największe miasto Polski, które na koszykówkę daje grosze. Stolica wychowała największe gwiazdy polskiej koszykówki. Stolica, a w zasadzie drużyny ze stolicy, od zawsze stawiały na młodych graczy. Drużyny, które sięgały po mistrzowskie tytuły. To zespoły, które chciało się oglądać. Chyba nigdy pierwszych skrzypiec nie grały tam pieniądze (tak, dziwnie to brzmi) a ambicja, wola walki i determinacja. Ostatnio Mladen Starcević, szkoleniowiec warszawskiej Politechniki, dał wyraźny sygnał - pomóżcie nam! Jak na razie żadnego odzewu nie ma... Jednak to nie tylko Warszawa ma jeden z najmniejszych wkładów w koszykówkę. Od lat z takim problem zmaga się Starogard Gdański, tyle, że jest to miejscowość przynajmniej kilkadziesiąt razy mniejsza. Problem dotknął także koszykarzy Energi Czarnych, którzy ze wszystkich ekip Tauron Basket Ligi, najlepiej promują miasto w którym grają. Z roku na rok pieniędzy jest coraz mniej. Jednak to Warszawa, ze względów oczywistych, otrzymuje od nas tą niechlubną nominację


Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału w głosowaniu !!!
Wyniki będą publikowane na bieżąco. Przypominam również o konkursie.

sobota, 3 grudnia 2011

Ronnie Childs: Chcę grać dla Czarnych!

fot. prywatne archiwum Childsa

Jeszcze wczoraj pisałem na blogu o nietypowej ofercie gry złożonej Enerdze Czarnym Słupsk na Facebooku przez anonimowego koszykarza. Jak już wiemy, okazał się nim Amerykański skrzydłowy Ronnie Childs. Nietypowa oferta spodobała się słupskim kibicom, choć zdania co do tego, czy koszykarzem warto jest się zainteresować, są podzielone. Jedno jest pewne - Childs jest niezwykle zdeterminowany, by grać dla słupskiej publiczności!

Postanowiłem napisać do zawodnika i poprosić o jego komentarz do sprawy. Podesłałem mu także link do wpisu na bloga. Odpisał natychmiastowo. I zadziwił mnie jeszcze bardziej.

-Czy Czarni są zainteresowani moją osobą? Ja jestem gotowy podpisać z nimi kontrakt tak szybko, jak to tylko możliwe. Jestem gotowy, by zagrać w ich barwach choćby jutro. Czy możesz mi przesłać adres email trenerów/właścicieli klubu? Proszę! Wtedy mógłbym wysłać swoje CV. Dziękuje za pomoc i nagłośnienie sprawy.

Przyznam szczerze, że jestem zszokowany zachowaniem Childsa. Pozytywnie zszokowany. W życiu się nie spotkałem z taką sytuacją, z tak bardzo zdeterminowanym człowiekiem. Co z ową sytuacją zrobi klub? Czy skorzysta z oferty koszykarza? Będę próbował się dowiadywać, a jak tylko będę coś wiedział, od razu dam Wam znać! A Childsowi życzę powodzenia, kto wie, może kiedyś zobaczymy go na parkiecie słupskiej hali Gryfia. To by były dopiero jaja...


piątek, 2 grudnia 2011

Chce grać dla Czarnych. Ofertę złożył na...Facebooku

"Chcę podpisać z zespołem, możesz wysłać mi trenerzy i właściciele e-mail na adres melo1553@gmail.com" - właśnie taką ofertę gry dla Energi Czarnych złożył na oficjalnym profilu słupskiego klubu na Facebooku Melo Childs.

Długo szukałem w internecie jakichkolwiek informacji na temat gracza. Okazało się, że w środowisku koszykarskim widniej on nie jako Melo Childs, a Ronnie Childs. Ma 24 lata, mierzy 193 centymetrów wzrostu, gra na pozycji skrzydłowego i przynajmniej jeszcze do nie dawna, był, a może wciąż jest, graczem kolumbijskiej Sanandres Sopesa. Jego statystyk jednak nie znalazłem. Udało mi się za to wyszukać filmik, gdzie można podziwiać jego umiejętności. Wynika z niego, że Childs to świetny strzelec za trzy punkty, ale i bardzo dobry dunker. Zawodnik jest świeżo po studiach, więc nie dziwi fakt, że szuka sobie klubu, bo predyspozycje ma duże. Dziwi tylko forma w jakiej to robi. A gdyby jakimś cudem pracę tą dostał, to bezapelacyjnie byłby to hit!

Co ciekawe, Childs to znajomy doskonale znanego słupskim kibicom Demetrica Bennetta. Być może więc, że to sam były gracz Czarnych namówił swojego kolegę, by ten złożył ofertę słupskiemu klubowi.

Zdeterminowany człowiek. Tylko podziwiać...


czwartek, 1 grudnia 2011

Jesteśmy dla Was!


Siódemka to ponoć liczba szczęśliwa. I chyba nie wyjdę na durnia, jak stwierdzę, że zapewne cieszy się dziś duża część koszykarskiej Polski. Cieszy z siódmej euroligowej porażki Asseco Prokomu. I w ten oto sposób, mistrzowie Polski wciąż pozostają jedyną drużyną bez zwycięstwa w trwających rozgrywkach tzw. koszykarskiej "Ligi Mistrzów". Ligi, w której zespół Tomasa Pacesas ponoć godnie reprezentuje polską koszykówkę. Jednak czy 30-punktowe porażki, nawet z takimi gigantami jak FC Barcelona, są godne tego reprezentowania? Odpowiadam: Kosztem gry w rodzimej lidze - NIE!

Teraz o ciszy jaka zapanowała na blogu.
Rzeczywiście, w porównaniu z ostatnim tygodniem dałem ciała. Pisać o czym jest, rzecz jednak w tym, że czasu na to niezbyt mam dużo. Ale obiecuję, że najbliższe dni będą dniami pokuty. A ta, to między innymi podsumowanie ostatniej kolejki Tauron Basket Ligi oraz pierwszej rundy sezonu zasadniczego, a także kolejny odcinek z cyklu "Oni grali dla Czarnych", plus temat zastępczy - kibice. Staram się także o wywiad z człowiekiem, do którego osobiście mam ogromny szacunek. Kiedyś był moim idolem, teraz takiego nie posiadam. Człowiek z wielkim charakterem, ikona. Jak już będę miał pewność - zdradzę nazwisko.

A na koniec podziękowania i zaproszenie. Podziękowania dla tych, którzy zechcieli i zdołali już polubić "Koszykówką Żyć" na Facebooku.
Kochani! Jest nas już 150 osób!

Tych, którzy jeszcze tego nie zrobili serdecznie zapraszam, choć nie namawiam. Myślę jednak, że warto odwiedzić nas na Facebooku. Tam jesteśmy zdecydowanie częściej i bardziej na luzie. Jeszcze raz wielkie dzięki!

Do usłyszenia!