






"Nie odpuszczamy, będziemy walczyć o kolejne mistrzostwo" - Ryszard Krauze
"Derby Trójmiasta są jak seks. Wyzwalają dużo emocji, ale różnica polega na tym, że w tym związku tylko jedna strona doznaje przyjemności. Druga cierpi, bo cały czas przegrywa. Ten seks nie jest dla Trefla przyjemny" - Tomas Pacesas



Jak się dziś okazało, poprzedni sezon był ostatnim, w którym Tomas Pacesas sięgnął po mistrzowski tytuł z gdyńskim klubem. Jednak tym razem Prokom miał najcięższą przeprawę, gdyż losy złotego medalu rozstrzygnęły się w decydującym, siódmym starciu z PGE Turowem. Już wtedy rodziła się nienawiść do utytułowanej drużyny z trójmiasta, której przejawem było wielkie wsparcie fanów koszykówki z całego kraju w finale TBL dla drużyny ze Zgorzelca. Jednak i tym razem nie udało się powstrzymać mistrza. (fot. Andrzej Romański/plk.pl)
To koniec Tomasa Pacesasa w Asseco Prokomie! Po najgorszym sezonie w roli trenera, Litwin podał się do dymisji. Wiadomość ta szybko obległa wszelkie serwisy sportowe i portale koszykarskie, a przede wszystkim uradowała koszykarską Polskę. Zaczęła się od zwolnienia Prokom z rudny zasadniczej TBL. Potem była wojna, na którą Pacesas poszedł z Władzami PZKosz i PLK, a skończyło się kompromitacją w Eurolidze, fatalnymi wynikami w Zjednoczonej VTB i ostatecznie sensacyjnym odejściem ikony gdyńskiego klubu. Czy to także koniec Asseco Prokomu? Czy słowa „Pozdro dla emigracji!” zawierają w jakimkolwiek stopniu treści rasistowskie, nazistowskie, godzą w PLK, PZKosz, sędziów i Komisarza PLK, drużynę przeciwnika lub inne drużyny PLK?
Czy zadeklarowani kibice drużyny, która rozgrywa w danym momencie mecz, są z nim związani bez względu na miejsce zamieszkania i przebywania, czy też jedynie obecni w hali mają prawo tak się czuć? Czy też, być może, kibice w ogóle nie mają prawa czuć się w jakikolwiek sposób związani z meczem?
Czy treść transparentu wywieszonego podczas meczu transmitowanego globalnie przez ogólnodostępną stację może odnosić się jedynie do zgromadzonych w hali widzów?
Czy Zarząd PLK S.A. na równi traktuje kibiców koszykówki regularnie uczestniczących w rozgrywkach sportowych z tymi, którzy śledzą je za pośrednictwem telewizji?
Niniejszy list zakończylibyśmy apelem do klubu STK SSA o niewpłacanie nałożonej przez Zarząd PLK S.A. kary administracyjnej do czasu uzyskania wyjaśnień w tej kwestii, jednak pkt. 25.4 Regulaminu Rozgrywek PLK nie przewiduje trybu odwoławczego od arbitralnych i autorytarnych decyzji Zarządu lub osób przez niego uprawnionych, co samo w sobie jest faktem oburzającym...
KibiceJak przy okazji każdych derbów, atmosfera na hali była wyśmienita. Wielu takie stwierdzenie może zbulwersować, bo jak to wyśmienita, kiedy na trybunach co rusz słychać wzajemne wyzwiska i przyśpiewki, w których to nie brakuje wulgarnych sformułowań. To są derby kochani! Nie bez przyczyny nazywane największymi i najbardziej gorącymi w Polsce. Koszykarskimi, rzecz jasna. Nie od dziś przecież, na linii Słupsk-Koszalin trwa wojna. Oba miasta, pisząc łagodnie, nie darzą siebie zbyt wielką sympatią. Oba od lat ze sobą rywalizują o prymat na Pomorzu Środkowym. Krytyka jest tu chyba najmniej wskazana, bo pokażcie mi inny mecz, gdzie w hali panuje przynajmniej podobna atmosfera? Zgorzelec i starcia Turowa z mistrzem Polski? Nie. Wrocław i pojedynki Śląska z Anwilem? Nie. Sopot i derby Trefla z Asseco? Nie. Włocławek i mecze Anwilu z Prokomem lub Anwilu ze wspomnianym Śląskiem? Blisko, ale wciąż nie to. Szkoda tylko, iż znowu nie obyło się bez przykrych incydentów. Ale o tym w dalszej części wpisu...


Hala


Mecz
Początek meczu to bardzo nerwowa gra obu zespołów. Najwyraźniej jednak presję derbów lepiej wytrzymywali koszykarze Czarnych, którzy starali się zdobywać punkty po dobrze wypracowanych pozycjach. Inną taktykę przejął zaś AZS, który w każdej możliwej chwili oddawał rzuty z dystansu. Początkowo jeszcze te znajdowały miejsce w koszu, jednak z czasem limit podopiecznych Andreja Urlepa wyczerpał się.
Energa Czarni wyraźną przewagę zaczęli uzyskiwać w drugiej odsłonie meczu, którą wygrali aż dziesięcioma punktami. W trzeciej kwarcie Akademicy coraz bardziej powiększali swoją stratę do rywali, ale ostatecznie po 30. minutach gry na tablicy wyników było 46:57.
Gorąco zrobiło się w połowie ostatniej kwarty meczu, kiedy AZS zaczął odrabiać straty do rywali zza miedzy. Wówczas w koszalińskiej hali "Gwardia" nie było już słychać własnych myśli. Tumult był ogromny, a emocje rosły z każą upływającą sekundą. Szczególnie po trafieniu Jarmakowicza na nieco ponad minutę do końca spotkania, kiedy przewaga gości zmalała do zaledwie dwóch punktów, w owym starciu już niczego nie można było być pewnym. Co prawda w odpowiedzi trafił Leończyk, ale błyskawicznie punktował także Bigus. Słupszczanie mieli za chwilę doskonałą okazję na przypieczętowanie wygranej, ale w fatalny sposób spudłował Morrison, który chciał popisać się efektownym wsadem. Piłka wypadła z obręczy, a w błyskawiczną kontrę ruszyli koszaliniacy. Ich szansę na wygraną zmarnował jednak McIntosh.
Cheeleaders z KoszalinaDziewczyny wrażenie zrobiły niesamowite. Jednak gdy faceci byli nimi zachwyceni, kobiety nieco zniesmaczone. I w pewnym aspekcie rzeczywiście, męska część publiczność zdanie płci pięknej poparła. Momentami czirliderki AZS-u bardziej niż czirliderki, przypominały tancerki z nocnego klubu. Ale nie narzekajmy, bo było na co popatrzeć.


Butelką w Burrella......a w zasadzie to butelkami. Przynajmniej trzy poleciały z sektora kibiców AZS-u w stronę Stanelya Burrella, kiedy ten w ferworze emocji zakończył swój rajd za piłką (wraz z końcową syreną) przed fanami koszalińskiego zespołu i w demonstracyjny sposób cieszył się z wygranej.

Swój swojego
Końcowa zagadka