poniedziałek, 14 stycznia 2013

Runda rewanżowa w statystykach: świetna Polpharma, fatalni Czarni i AZS


Fantastyczny mecz przyszło oglądać kibicom zgromadzonym w sopockiej Ergo Arenie oraz przed odbiornikami telewizorów na zakończenie 16. kolejki I rundy Tauron Basket Ligi.. Stelmet Zielona Góra po fenomenalnym widowisku i dodatkowym czasie gry zdobył nieosiągalną dla reszty drużyn sopocką twierdzę. Wygrał z Treflem 108:106 i tym samym zrównał się z nim punktami w ligowej tabeli. Podobnie jest, kiedy pod uwagę wzięlibyśmy wyniki tylko z rundy rewanżowej. 

Statystycznie najlepiej wypadają Turów, Trefl, Stelmet i Anwil, ale największym pozytywnym zaskoczeniem jest Polpharma Starogard Gdański. Kociewskie Diabły to nie tylko jedna z pięciu najlepszych drużyn drugiej części sezonu zasadniczego, ale także czołowa ekipa pod względem statystycznym. Równie wyśmienicie wypadają koszykarze Jeziora Tarnobrzeg, najlepiej przechwytujący ligi. Fatalnie za to w statystykach prezentują się Energa Czarni oraz AZS Koszalin, czyli dwie najbardziej rozczarowujące obecnie drużyny. I to najprawdopodobniej własnie między tymi zespołami rozegra się walka o 6. miejsce, dające bezpośredni awans do fazy play-off. 

Oto co wynikło z mojego matematycznego wieczora: 

Runda rewanżowa, ilość meczów każdej z drużyn: 5

  • Zwycięstwa - porażki:
  1. PGE Turów Zgorzelec 4-1
  2. Trefl Sopot 4-1
  3. Stelmet Zielona Góra 4-1
  4. Anwil Włocławek 4-1
  5. Polpharma Starogard Gdański 4-1
  6. Jezioro Tarnobrzeg 3-2
  7. Asseco Prokom Gdynia 2-3
  8. Start Gdynia 2-3
  9. AZS Koszalin 1-4
  10. Energa Czarni Słupsk 1-4
  11. Kotwica Kołobrzeg 1-4
  12. Rosa Radom 0-5

  • Liczba zdobywanych punktów:
  1. Stelmet Zielona Góra 474 / 94,8
  2. Trefl Sopot 445 / 89
  3. Jezioro Tarnobrzeg 435 / 87
  4. PGE Turów Zgorzelec 426 / 85,2
  5. Polpharma Starogard Gdański 414 / 82,8
  6. Energa Czarni Słupsk 404 / 80,8
  7. Anwil Włocławek 397 / 79,4
  8. Rosa Radom 390 / 78
  9. Asseco Prokom 382 / 76,4
  10. Start Gdynia 359 / 71,8
  11. AZS Koszalin 330 / 66
  12. Kotwica Kołobrzeg 330 / 66

  • Liczba traconych punktów:
  1. Stelmet Zielona Góra 452 / 90,4
  2. Jezioro Tarnobrzeg 440 / 88
  3. Energa Czarni Słupsk 439 / 87,8
  4. Rosa Radom 432 / 86,4
  5. PGE Turów Zgorzelec 398 / 79,6
  6. Polpharma Starogard Gdański 388 / 77,6
  7. Start Gdynia 387 / 77,4
  8. Kotwica Kołobrzeg 383 / 76,6
  9. AZS Koszalin 382 / 76,4
  10. Asseco Prokom Gdynia 379 / 75,8
  11. Trefl Sopot 345 / 69
  12. Anwil Włocławek 342 / 68,4

  • Zbiórki:
  1. Trefl Sopot 196 / 39,2
  2. Asseco Prokom Gdynia 193 / 38,6
  3. Kotwica Kołobrzeg 189 / 37,8
  4. Polpharma Starogard Gdanski 186 / 37,2
  5. Rosa Radom 185 / 37
  6. Start Gdynia 180 / 36
  7. Anwil Włocławek  176 / 35,2
  8. AZS Koszalin 172 / 34,4
  9. Jezioro Tarnobrzeg 167/ 33,4
  10. PGE Turów Zgorzelec 165 / 33
  11. Energa Czarni Słupsk 160 / 32
  12. Stelmet Zielona Góra 159 / 31,8

  • Asysty:
  1. Trefl Sopot 96 / 19,2
  2. PGE Turów Zgorzelec 91 / 18,2
  3. Anwil Włocławek 85 / 17
  4. Stelmet Zielona Góra 84 / 16,8
  5. Asseco Prokom Gdynia 77 / 15,4
  6. Polpharma Starogard Gdański 73 / 14,6
  7. Kotwica Kołobrzeg 69 / 13,8
  8. Start Gdynia 68/ 13,6
  9. Jezioro Tarnobrzeg 67 / 13,4
  10. Energa Czarni Słupsk 65 / 12
  11. Rosa Radom 63 / 12,6
  12. AZS Koszalin 55 / 11

  • Przechwyty:
  1. Jezioro Tarnobrzeg 36 / 7,2
  2. Polpharma Starogard Gdański 34 / 6,8
  3. Kotwica Kołobrzeg 34 / 6,8
  4. AZS Koszalin 33 / 6,6
  5. Asseco Prokom Gdynia 32 / 6,4
  6. Stelmet Zielona Góra 30 / 6
  7. Trefl Sopot 29 / 5,8
  8. PGE Turów Zgorzelec 28 / 5,6
  9. Rosa Radom 28 / 5,6
  10. Anwil Włocławek 27 / 5,4
  11. Energa Czarni Słupsk 23 / 4,6
  12. Start Gdynia 21 / 4,2

  • Straty:
  1. Asseco Prokom Gdynia 82 / 16,4
  2. Start Gdynia 80 / 16
  3. Anwil Włocławek 79 / 15,8
  4. Rosa Radom 79 / 15,8
  5. Kotwica Kołobrzeg 71 / 14,2
  6. Energa Czarni Słupsk 68 / 13,6
  7. Jezioro Tarnobrzeg 64 / 12,8
  8. Stelmet Zielona Góra 62 / 12,4
  9. PGE Turów Zgorzelec 61 / 12,2
  10. Polpharma Starogard Gdański 58 / 11,4
  11. AZS Koszalin 56 / 11,2
  12. Trefl Sopot 53 / 10,6

  • EVAL:
  1. Trefl Sopot 547 / 109,4
  2. Stelmet Zielona Góra 520 / 104
  3. PGE Turów Zgorzelec 499 / 99,8
  4. Jezioro Tarnobrzeg 466 / 93,2
  5. Anwil Włocławek 463 / 92,6
  6. Polpharma Starogard Gdanski 452 / 90,4
  7. Asseco Prokom Gdynia 412 / 82,6
  8. Energa Czarni Słupsk 412 / 82,6
  9. Rosa Radom 387 / 77,4
  10. Start Gdynia 343 / 68,6
  11. Kotwica Kołobrzeg 332 / 66,4
  12. AZS Koszalin 312 /62,4


sobota, 12 stycznia 2013

Witaj dolna szóstko, żegnaj trenerze?

Tak, to się staje coraz bardziej prawdopodobne. Jedna z czołowych ekip ekstraklasy koszykarzy będzie musiała bić się o play-offy z ligowym średniakiem Polpharmą Starogard Gdański i drużynami, które w przypadku spadków z ligi, walczyłyby o pozostanie w niej - Jeziorem Tarnobrzeg, Kotwicą Kołobrzeg, Rosą Radom oraz Startem Gdynia. Smutna to rzeczywistość, ale można rzec: mamy, czego chcieliśmy.

fot. Łukasz Capar, gp24.pl

Wróciliśmy do miejsca, w którym znajdowaliśmy się na samym początku sezonu. To wtedy niemal wszyscy kibice Czarnych domagali się dymisji nowego szkoleniowca, nie wierząc w to, że ten - po paśmie kompromitujących porażek - będzie w stanie poukładać rozsypany wówczas jak domek z kart zespół ze Słupska. Marius Linartas pozostał jednak na stanowisku, drużyna zaczęła grać lepiej, fani uwierzyli, że z tej mąki mimo wszystko może wyjść całkiem dobry chleb. Do czasu porażki ze Startem Gdynia. Porażki najgorszej z możliwych, po której wszystko znowu zaczęło się sypać.

Sypać do tego stopnia, że w fatalnym stylu przegraliśmy z AZS-em Koszalin, czyli mecz najważniejszy ze wszystkich. Najważniejszy dla kibiców, bo zawodnicy zdawali się przejść koło niego obojętnie. Linczu jednak nie było, choć coraz bardziej słychać było głosy o zmianach potrzebnych wewnątrz drużyny. Zmianach, a w zasadzie zmianie - na stanowisku trenera.

Kolejne spotkania, kolejne porażki. Ze Stelmetem, Turowem, Anwilem. W międzyczasie ciężko wywalczone wygrane z Kotwicą i Rosą Radom. Co najważniejsze jednak, w żadnym z tych meczów drużyna nie zaprezentowała się z dobrej strony. Nie pokazał w zasadzie nic, co mogłoby napawać optymizmem. Znowu głosy krytyki, znowu prośby - jeszcze prośby - o zmiany. A w zasadzie znowu o zmianę konkretnie jedną - na stanowisku trenera.

I wreszcie przyszedł mecz z Polpharmą, o którym wszyscy chcielibyśmy zapomnieć jak najszybciej. Ale zapomnieć się nie da. Mecz przegrany przede wszystkim przez beznadziejnie dobraną wówczas taktykę trenera Linartasa. Taktykę, której jak przypuszczam, Gryfia jeszcze nie widziała. Mnóstwo ostrych komentarzy, białe chusteczki na trybunach, ironiczne skandowanie imienia i nazwiska szkoleniowca Czarnych. I znowu głośne domaganie się o zmiany, a konkretnie o jedną zmianę - na stanowisku trenera.

Mecz z Anwilem miał być meczem o wszystko, meczem prawdy, meczem decydującym o tym, czy słupskie zespół będzie się jeszcze liczył w walce o najwyższe cele. Egzamin zdany najgorzej, jak się tylko dało. Kolejna kompromitacja!

Tym razem już nikt nie prosi, nikt nie apeluje, a wszyscy głośno i wyraźnie domagają się zwolnienia Mariusa Linartasa, który w stu procentach wyczerpał limit zaufania fanów Czarnych Panter. Jak postąpi Klub?

Pozostawienie Litwina na stanowisku szkoleniowca Energi Czarnych będzie niezwykle ryzykownym posunięciem, aczkolwiek zatrudnienie nowego trenera także będzie liczyło się z wielkim ryzykiem. Ale czy coś w tym sezonie jest jeszcze do stracenia?

Już teraz w drużynie dzieje się nie najlepiej, kibice buntują się przeciwko trenerowi, hala coraz bardziej świeci pustkami. Reagować trzeba było dużo wcześniej, ale albo komuś zwyczajnie zabrakło przysłowiowych "jaj", albo ktoś na siłę chciał udowodnić swoją tezę, iż Marius Linartas to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Teraz już wiadomo, że zatrudnienie i powierzenie mu pracy w roli pierwszego trenera było pomyłką. Trzeba uderzyć się w pierś i podjąć wreszcie męską decyzję, która być może uratuje jeszcze ten smutny sezon. Pytanie jednak, kto ewentualnie miałby zastąpić Litwina?

Najbardziej żałosnym jest jednak fakt, jak Linartas - na co dzień człowiek niezwykle ambitny, to trzeba mu przyznać - tłumaczy każdą przegraną. Albo jeszcze lepiej, jak nie potrafi odpowiadać na pytania dziennikarzy, często dość trudne pytania, wynikające z postawy zespołu, bądź też odpowiedzią na owe pytanie najzwyczajniej świecie ich atakuje. Bo co innego mu pozostało... Przyznanie się, że tak, to ja spieprzyłem ten mecz? Wzięcie winy na siebie? Nie łudźmy się, to nie ten charakter.

Gdyby Linartas miał jaja, jakich oczekuje od swoich zawodników, już dawno sam podałby się do dymisji albo przynajmniej oddał do dyspozycji Zarządu. No ale najlepiej, Panie Trenerze, proponować dziennikarzom, aby Ci pomogli panu w prowadzeniu zespołu niż się mądrowali. Ale to przecież pan jest tu najmądrzejszy.

Przyszedł czas decyzji. Albo niech Linartas dociągnie do końca to co rozpoczął, albo podejmujemy się jeszcze walki, ale już z innym trenerem na ławce. Karty na stół!

czwartek, 27 grudnia 2012

Kibice murem za cheerleaderkami z Gdyni --> Asseco Prokom z Koszykarską Rózgą 2012!

Po raz kolejny kibice koszykówki, a zarazem czytelnicy "Koszykówką Żyć" zadecydowali, iż Koszykarska Rózga Roku - podobnie jak 12 miesięcy temu - powędruje do Zarządu Asseco Prokomu Gdynia. 


Tym razem powodem nie był brak gry mistrzów Polski w rundzie zasadniczej Tauron Basket Ligi, a niespodziewane złożenie wypowiedzenia jednej ze swoich największych marek - Cheerleaders Gdynia.

Jednak zwycięstwo w naszym Plebiscycie nie było już tak przekonujące jak rok temu. Wtedy Prokom wygrał różnicą ponad dwustu głosów. Teraz była to liczba zaledwie dwudziestu trzech. 

Na drugim miejscu uplasował się środkowy palec Waltera Hodge'a, który PLK i karę za transparent "Pozdro dla emigracji" wyprzedził zaledwie trzema głosami. Na kolejnych pozycjach znaleźli się PZKosz i Mihailo Uvalin.



Wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w zabawie, serdecznie dziękuję!


sobota, 15 grudnia 2012

Witaj w domu, Kapitanie

Już jutro wielki mecz w Słupsku!

Zmierzą się ze sobą dwa czołowe kluby polskiej ekstraklasy. Zmierzą się drużyny, których ubiegło-sezonowa rywalizacja w play-offach okrzyknięta została jedną z najlepszych w historii ligi. Ale przede wszystkim mecz Czarnych ze Stelmetem to spotkanie pełne sentymentów. Do Słupska wracają bowiem dwaj byli kapitanowie słupskiego klubu - Mantas Cesnauskis i Marcin Sroka. Jednak oczy wszystkich sympatyków słupskiej koszykówki skierowane będą wyłącznie na tego pierwszego. Nad Słupię wraca bowiem ikona. Człowiek, który przez sześć sezonów zdążył zawładnąć sercami setek, jak nie tysięcy, niebiesko-czarno-czerwonych serc. Zawodnik, którego znają tutaj wszyscy. Ale przede wszystkim zawodnik, o którym wszyscy tutaj pamiętają. Witaj w domu, Mantasie!

"Dla mnie to będzie szczególny i wspaniały mecz. Nie mogę się już doczekać, kiedy ponownie wybiegnę na parkiet Hali Gryfia. Spędziłem w Słupsku najlepszy okres w mojej karierze, tu poznałem moją żonę, tu urodziła się moja córka. Energa Czarni zawsze będą ważną częścią mnie." - Mantas Cesnauskis przed jutrzejszym meczem / sportowefakty.pl

Cofnijmy się do roku 2006. To wtedy, zupełnie nieznany nikomu 25-letni litewski koszykarz, trafił do Słupka. Nie wiązano z nim żadnych większych nadziei. Co więcej, po rozegraniu kilku kolejek Cesnauskisa chciano z drużyny Energi Czarnych wyrzucać, i to z wielkim hukiem. I pewnie by się tak stało, gdyby nie pewny mecz i historia jednego rzutu, który w pamięci słupskich kibiców zapisał się na zawsze.


To właśnie Cesnauskis, który właśnie po tym spotkaniu mógł spodziewać się wypowiedziana ze strony Energi Czarnych, wygrał nam wówczas ten mecz, jak i później wiele innych. To jego niesamowity rzuty wyzwalały u kibiców niesamowite emocje. To właśnie jego przywiązanie do klubowych barw, niezwykła otwartość i skromność zarazem spowodowały, że Litwin, a w zasadzie teraz to już Polak - to także podczas gry w Czarnych Cesnauskisowi przyznano polskie obywatelstwo - stał się ulubieńcem tutejszej publiczność. Stał się ikoną. Niepodważalną, niezwykłą, nietuzinkową.

To także w Słupsku Mantas poznał Kingę, ówczesną cheerleaderkę, z którą w czerwcu 2010 roku stanął na ślubnym kobiercu. To także tutaj urodziła mu się córka. Tutaj także zdobył dla Czarnych drugi brązowy medal w historii klubu. I to właśnie to miejsce, jak mówi sam Cesnauskis, zawsze pozostanie mu w sercu.





Niestety, po zakończeniu ostatniego sezonu przyszedł czas rozstania. Przyszedł także czas na pożegnalną rozmowę z Mantasem, którą przeczytać możecie TUTAJ. Rozmowę pełną smutku, być może żalu. Teraz to już jest temat zamknięty. Cesnauskis, podobnie jak my - kibice, rozpoczął nowy etap w swoim życiu. Ale co najważniejsze pamięta o ostatnim rozdziale. A może jeszcze kiedyś do niego powróci...

"Przyjechałem tu jak taki chłopczyk, a wyjeżdżam jako mężczyzna. Dziękuję za daną mi szansę. Dziękuję Prezesowi. Dziękuję kibicom. Przede wszystkim kibicom, z którymi przecież przeżywałem różne momenty - zarówno te złe, jak i te dobre. Ja jednak zapamiętam tylko te lepsze. Zapamiętam te czerwone trybuny, to piekło, ten wspaniały doping, tę wspaniałą atmosferę w Gryfii. Słupsk stał się moim drugim domem, a przecież w sercu zawsze coś pozostaje." - Mantas Cesnauskis po rozstaniu z Czarnymi

Wygrane mecze w ostatnich sekundach.
Wspaniałe i wzruszające derby. 
Upragniony medal. 

6 rozegranych sezonów.
195 spotkań.
4649 minut gry.
2018 zdobytych punktów. 



Ktoś mądry kiedyś napisał, że Mantas Cesnauskis to chyba taki Adam Małysz słupskiej koszykówki. 
Coś w tym jest.

Do zobaczenia w Twierdzy...

środa, 12 grudnia 2012

12 powodów, dla których to Czarni awansują dalej

12.12.12 - data wyjątkowo. Niech też wyjątkowy będzie dzisiejszy dzień. Bo właśnie liczba '12' jest potrzebna słupskiemu zespołowi, aby awansować do kolejnej rundy Intermarché Basket Cup, czyli rozgrywek Pucharu Polski. Tyle punktów straty musi odrobić ekipa Mariusa Linartasa do Anwilu Włocławek. Oto też 12 powodów, dla których tak właśnie się stanie:

  1. Bo Czarni będą chcieli udowodnić, że ich niedzielna wygrana była początkiem odrodzenia
  2. Bo Czarni innego wyjścia nie mają, każda kolejna porażka będzie ich coraz bardziej pogrążała
  3. Bo Czarni kontuzjowani, to Czarni o niebo lepsi 
  4. Bo Czarni już na wcześniejszym etapie będą chcieli 'skopać tyłki' AZS-owi, na który trafić mogą w kolejnej fazie rozgrywek
  5. Bo Czarni będą mieli wsparcie własnej hali 
  6. Bo każdy myślał, że Czarni jak co roku odpuszczą, a oni grają do końca
  7. Bo Yemi Nicholson jest w takiej formie, że nikt go nie zatrzyma  
  8. Bo Oded Brandwein po raz kolejny będzie chciał udowodnić swoją przydatność do drużyny 
  9. Bo Marius Linartas będzie prosił o przerwę na żądanie w odpowiednim czasie, choć powodów ku temu będzie miał bardzo niewiele 
  10. Bo Anwil zanotował ostatnio mocny spadek formy 
  11. Bo Anwil przede wszystkim skupia się na defensywie, co zgubi ich w meczu z Czarnymi, przygotowanymi na szybki atak 
  12. Bo jako kibicowi po prostu nie wypada nie wierzyć w swoją drużynę